<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Twarda orzechowa"> 
<author_1=Wiech>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="6">
<date=1954-06-13>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
 Tak jest. Zarczony byem z przepikn wdow niejak Sabin Psyk. Mam takie wychowanie, e jak kocha to kocha i kosztw nie aowa. To ty wybrawszy sie z ni do kina na Trudn mio przyniesem ze sob tabliczkie czekulady z napisem Orzechowa. Twarda. Na razie miaem j w kieszeni. Ale z chwil kiedy na przecieradle artyci zaczli wsuwa kapuniak na eberkach, myl sobie najwyszy czas c przetrci, wycigem tabliczkie i chciaem j sprawiedliwie podzieli na dwie powki. Ale faktycznie napis prawd mwi taka bya twarda, e ani rusz nie daa sie zama. Trzaskaem j o kolano, potem o porcz od krzesa. Nic. Pooyem na pododze, gniete obcasem  mur, elazo, beton. A tu Sabina Psyk zaczyna sie ze mnie podmiewa.
 Ale pan Koralik mwi  krep ma w rcach, no no! Z takiem mocnem mczyzn, to rzeczywicie a przyjemno i na spacer. Jak by mnie jaki chuligan znieway, to zaczem mu da w szczkie, do telefonu by pan polecia po milicje. No, niech pan Koralik da tu te czekuladkie, chocia jestem tylko sabosiln kobiet, zbami j rozdziel.
I Sabina Psyk wzia ode mnie tabliczkie, naderwaa opakowanie, sreberko i dawaj gry czekulade. I od razu jak nie krzyknie, jak nie zacznie omota mnie tem cukier niczem wyrobem po gowie.
 Ach ty achudro  krzyczy ty atku galarowy, drewnian sodycz kobiet po ciemku czstujesz. Na samem przodzie zb sobie zamaam. Ale ja ci wszystkie trzonowe za to powybijam. Ja cie oducze prymaprylus w listopadzie uskutecznia. A masz czekuladkie z orzechamy, a masz.
Na razie zdziwio mnie to mocno, ale koniec kocw zmuszony byem podbi wdowie lewe oko i pytam sie o co sie waciwie rozchodzi.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
